Pojedynek, Cegielski i… przystań dla upadłych kobiet

Autor: GOK
Kategoria: Czym tętnią Poznańskie Kamienice
Dodano: 08-07-2014
Dzielnica: Stare Miasto



Ulica Kozia, blisko Starego Rynku położona, nie wygląda dziś szczególnie efektownie, jednak i tu miały miejsce ciekawe wydarzenia historyczne. Jak pisał Zbigniew Zakrzewski, swoją nazwę ulica zawdzięczała szyldowi z wizerunkiem kozy, wiszącym na będącej tu niegdyś oberży. Tutaj gromadziły się też tłumy żałobników, odprowadzających kondukty pogrzebowe z kostnicy należącej do zabudowań szpitala miejskiego – m.in. w lutym 1925 roku „tłum poznaniaków zapełnił wąziutką uliczkę, skąd wyruszył pochód żałobny, odprowadzający na cmentarz zmarłego w pojedynku Zbigniewa Łebińskiego, studenta Uniwersytetu, liczącego lat dziewiętnaście”. Łebiński został wyzwany na pojedynek przez innego studenta, próbował pogodzić się z nim, a w czasie pojedynku, gdy przypadł mu pierwszy strzał, specjalnie chybił. Jego przeciwnik nie miał jednak skrupułów, co później wywołało gorące dyskusje w Poznaniu.

Przy ul. Koziej – 7 – którą to posesję kupił w lutym 1855 roku Hipolit Cegielski, powstała Fabryka maszyn i narzędzi rolniczych – pierwowzór późniejszych zakładów Cegielskiego.

Wreszcie „najstarszy chyba dom przy ul. Koziej, zaopatrzony numerem ósmym, o szerokiej fasadzie”, powstały w XV wieku, a przebudowany w 1800, też był miejscem ciekawego zdarzenia. W budynku numer 8 otwarto bowiem przed wojną placówkę, mającą za zadanie opiekę nad kobietami w bardzo trudnej sytuacji życiowej. Była to „przystań wraz z poradnią dla upadłych kobiet potrzebujących opieki i pomocy”, którą „otwarto staraniem Towarzystwa walki ze zwyrodnieniem rasy w Poznaniu, 24 września przy ul. Koziej Nr. 8, IIp.”, jak zawiadamiały Nowiny Lekarskie Nr 11 z listopada 1922 roku, organ Wydziału Lekarskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk Poznańskiego i Związku Lekarzy Rzeczypospolitej Polskiej (redaktorem naczelnym był nie kto inny, jak sam doktor Antoni Jurasz). O wadze tego wydarzenia może świadczyć fakt, iż „jest to pierwszy instytut tego rodzaju w Wielkopolsce, mający na celu w formie świeckiego internatu wychowanie upadłych kobiet, danie im uczciwej pracy i wprowadzenie ich w tryb prawidłowego życia”.

Warunki lokalowe, mimo niewątpliwie dobrej lokalizacji, nie były najlepsze – „instytut mieści się na razie w 4 pokojach, przydzielonych przez władze miejskie”. Co ciekawe, pomogło tu nie tylko miasto, ale także wojsko, które pomogło wyposażyć lokal. Za zarządzanie i prowadzenie działalności przystani i poradni odpowiedzialność wzięło Towarzystwo walki ze zwyrodnieniem rasy.

Na uroczyste otwarcie zaproszono księdza biskupa Łukomskiego, ten jednak nie przybył, delegując księdza prałata Mayera, który dokonał aktu poświęcenia lokalu.

O ile jednak znający problem lekarze mogli pochwalić inicjatywę, potrzebne było jeszcze poparcie społeczeństwa. „Nowiny” pisały zatem – „pożądanem jest, by szlachetny cel przystani znalazł zrozumienie i poparcie nie tylko u lekarzy, ale i w szerokich warstwach społeczeństwa, i by przez to przystań zbierać mogła jak najobfitsze owoce swej filantropijnej i na zasadach eugeniki opartej działalności”…


Komentarze

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy :(
Dodaj komentarz

Kategorie artykułów

Dodaj artykuł
Ostatnie oferty
  • Łazarz, Poznań

    Powierzchnia: 101 m2 więcej
    Cena: 861 000,00 zł
  • Łazarz, Poznań

    Powierzchnia: 70 m2 więcej
    Cena: 595 000,00 zł
  • Łazarz, Poznań

    Powierzchnia: 75 m2 więcej
    Cena: 641 000,00 zł

Sonda
W tej chwili nie mamy aktywnej sondy.



Ostatnie komentarze