Skłotu nie ma, kamienica czeka

Autor: GOK
Kategoria: Aktualności
Dodano: 08-08-2017
Dzielnica: Stare Miasto



Kamienica przy ul. Paderewskiego: lokalizacja kapitalna, historia z zakrętami, a teraźniejszość – wciąż w uśpieniu.

Kamienica na narożniku ulic Paderewskiego i Szkolnej, tuż przy płycie Starego Rynku czeka wciąż na odmianę. Z zabitymi płytami oknami i drzwiami na pierwszych kondygnacjach, ze ścianami pokrytymi muralami i zieloną ochronną siatką, nie wygląda na niegdysiejszą siedzibę prestiżowego Domu Mody Gentleman i jeden z najpiękniejszych budynków Poznania.

Warto przypomnieć, że budynek został postawiony w końcu XIX wieku przez Emanuela Tomskiego, z eklektyczną fasadą i – jak przed laty wspominał ostatni jego legalny mieszkaniec, pan Olgierd Schaeffer, według założeń konstrukcji amerykańskiej, wyróżniającej się nadzwyczajną solidnością i odpornością na wstrząsy; gdy w czasie walk o Poznań w czasie II wojny światowej, uległy poważnemu uszkodzeniu lub zniszczeniu sąsiednie budynki, kamienica wytrzymała i ocalała.

W 1919 roku właścicielem budynku został Bolesław Mirzyński, który zawarł ze Stefanem Schaefferem umowę na dzierżawę budynku pod ekskluzywny dom z modą męską, o nazwie „Gentleman”. Ten ostatni ostatecznie zakupił kamienicę w 1932 roku i przebudował ją, usuwając balkony i wieżyczki, za to dostawiając jedno piętro, urządzając duży sklep, warsztaty krawieckie, wypożyczalnie strojów, magazyny i biuro.

Rodzina Schaefferów mieszkała w Poznaniu od XVIII wieku przybyła do Wielkopolski ze Śląska, miała niemieckie korzenie, lecz zasymilowała się i uznawała za Polaków. We wspomnieniach Stefana Schaeffera, syna założyciela sklepu, noszącego to samo imię, „sklep był znany i uznany - ponieważ oferował najmodniejszą męską odzież renomowanych zachodnich firm, ubierały się w nim elity mieszczańskie miasta, często przyjeżdżało na zakupy wielkopolskie ziemiaństwo”. Jak niegdyś pisaliśmy, Stefan Schaeffer wspominał: „mój ojciec (…) miał też sklep przy pi. Wielkopolskim - od strony wylotu ul. Pocztowej, dziś 23 Lutego. Sklep przy Szkolnej specjalizował się w konfekcji a potem w supereleganckiej odzieży męskiej, zaś ten przy 23 Lutego był damski. Później, w latach trzydziestych, sklep damski przeniesiono na 27 Grudnia 4 i rozbudowano dodając odzież męską”. Ale co ciekawe sklep przy Szkolnej był w domu przylegającym do dzisiejszej kamienicy przy ul. Paderewskiego, którą wraz z tym drugim domem „ojciec kupił 29 sierpnia 1932 r. od rodziny Mierzyńskich, właścicieli ziemskich z Piotrkowic pod Slesinem. Budynki kupił za złoto otrzymane jeszcze od państwa pruskiego. Nie schował tych pieniędzy do banku, ale trzymał je, jak to się mówi, w skarpetce. Toteż jak przyszedł wielki kryzys gospodarczy, te pieniądze się uchowały i mógł nimi operować”. (…) Dom został przez ojca całkowicie przebudowany. Remont trwał od 1936 do 1938 roku. Przedtem była to kamienica pochodząca z 1886 r. Za zgodą władz miejskich ojciec całkowicie zmienił elewację budynku, ale wnętrza od drugiego piętra pozostały takie same - drzwi, stolarka, wszystko. Ojciec zrobił w tym domu swój drugi sklep „The Gentleman", znacznie większy od starego”.

„Z przekazów ojca i jego rodziny wiem, jak wyglądał tamten pierwszy sklep, założony w 1919 r. Poza tym są zdjęcia tego sklepu od zewnątrz. To były dwie oszklone i wieczorami jasno oświetlone witryny. Między nimi były drzwi wejściowe do sklepu. Wystawy były wtedy zupełnie inne niż dziś, bardziej zapełnione i bogatsze w towar. W porównaniu z dzisiejszym dekoratorstwem tam była w zasadzie pełna gama towarów, które sklep oferował. Głównie szalenie modne wtedy kapelusze - a w pierwszych latach po wojnie także jeszcze cylindry - ale też laski, parasole, krawaty, koszule, skarpety, chusteczki, rękawiczki, szale... Wszystko różnych rodzajów i najlepszych zachodnich marek”.

Kamienica na rogu Paderewskiego i Szkolnej została przez Schaefferów przebudowana i w 1938 otwarto tu sklep. Stefan Schaeffer mówił: „Na starej fotografii widać, jak wyglądała wcześniej ta kamienica. Od drugiego piętra miała balkony, a sklepy tylko na parterze. Dopiero ojciec zaadaptował na sklep także pierwsze piętro. Zrobił to tak, żeby było w nim dużo przestrzeni i żeby miał przejrzystą strukturę. Na dole były więc trzy działy z konfekcją męską, garniturami i damską bielizną. Część sklepu była też na piętrze, ale jego większą część zajmowały jednak warsztaty krawieckie, przymierzalnia, wypożyczalnia i biuro. Piętro było takim swoistym zapleczem dla odwiedzających sklep klientów. Poza tym w części podpiwniczonej była szatnia dla personelu, sanitariaty i magazyny. Ojciec miał zamiar sklep rozbudowywać. Pracownie miały być z pierwszego piętra przesunięte na drugie, a na pierwszym w całości miał być sklep. Świadczą o tym choćby okna piętra, które po przebudowie sięgały aż do magazynów i warsztatów”. Nowy dom mody miał powierzchnię „633 metry kwadratowe. Ale wnętrze sklepu to Jeszcze nie wszystko. Ojciec nadał wtedy kamienicy obecny wygląd. Do dziś sklep ma nowoczesną fasadę, z dużymi witrynami na parterze i pięknymi oknami na piętrze. Sklep miał 10 jasno oświetlonych okien wystawowych i kilka dużych neonów: "Dom mody" i "The Gentleman". Jego elewacja do dziś jest nowoczesna i estetyczna. Dom przebudowano według projektu najlepszych ówcześnie poznańskich architektów, profesorów Stefana Cybichowskiego i Jana Cieślińskiego. Na zdjęciach widać, że okratowane były jedynie drzwi wejściowe do sklepu. Nie miały ich okna wystawowe, w których wystawiane były drogie przecież ubrania".

W 1939 roku budynek i sklep przejęli Niemcy, przekształcając tego ostatniego na sklep mundurowy dla oficerów SS. Po wojnie majątek też nie wrócił do Schaefferów. Jak wspominał Stefan Schaeffer, „po wojnie ojcu sklepu nie oddano. Nowe władze dały mu tylko 30 metrów kwadratowych dawnego działu damskiego przy ul. Paderewskiego i tam od 1946-47 miał mały sklep z odzieżą. W jego uruchomienie włożył wszystkie oszczędności, jakie jeszcze miał, które uratowały się z pożogi wojennej. W prowadzeniu sklepu pomagali mu moi bracia Janusz i Olgierd. Oczywiście nie było tu już garniturów wielkiej jakości. Sprzedawał koszule i krawaty polskiej produkcji, prawie tak jak w 1919, gdy zaczynał. Po dwóch latach komunistyczna władza zabrała ojcu ten sklepik - tak samo jak Niemcy w 1939: z całym towarem. Została mu jedynie formalna własność budynku, ale tylko dlatego, że nikomu nie przyszło do głowy zmieniać czegokolwiek w księgach wieczystych.

Od roku 1950 sklep miało M H D (Miejski Handel Detaliczny), które co prawda nie robiło remontów, ale chociaż nie niszczyło. Sklep, tak jak go ojciec zrobił i wyposażył, trwał do roku 1969. Wtedy to przejęła go i przebudowała, robiąc ze sklepu bunkier, „Moda Polska". Wywieziono gdzieś wszystkie meble, okna na piętrze zamurowano a na parterze zrobiono podcień, zabierając sklepowi znaczną część powierzchni”.

Stefan Schaeffer zmarł w 1963 roku.

W latach dziewięćdziesiątych w kamienicy ulokowano sklep z artykułami dla dzieci „5-10-15”, później od rodziny Schaefferów część udziałów w budynku odkupiło Wydawnictwo Poligraficzne Presspo, by przekazać je później Elektromisowi. Kamienicę przebudowywano od wewnątrz, niestety bez poszanowania dla sztuki i prawa budowlanego, co nawet zagroziło jej zawaleniem. Mieszkali w nim też bezdomni ze wspólnoty Przystań, paląc ogniska, w których znikały boazerie i drzwi.

Ostatni rozdział historii dopisała będąca krótko właścicielem firma Polka Poland (nic nie zrobiła z kamienicą) i skłot Od:zysk, który bezprawnie zajął budynek w 2013 roku. Po dwóch latach, na licytacji komorniczej budynek kupił Przemysław Woźny, prezes spółki z o.o. Paderewskiego. Ponadto miał zapłacić 125 tys. złotych na rzecz Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów, na jego statutowe cele, do których należy m.in. pomoc mieszkańcom kamienic.

Gdy anarchiści się wyprowadzali, wyniesiono po nich kontenery śmieci i butelek. Gazeta Wyborcza pisała wówczas „Chaos, jaki teraz panuje w budynku, jest trudny do opisania. Wygląda to tak, jakby mieszkańcy wynieśli się na pięć minut przed umówioną godziną przekazania kluczy: na fotelu niedojedzone winogrona, w kuchni resztki jedzenia i worek starych bułek, wysypujących się na podłogę. Na ścianach malunki, hasła, odezwy, bon moty. I regulamin korzystania z budynku, w którym jest m.in. o tym, że trzeba po sobie sprzątać”.

Teraz w kamienicy nic się nie dzieje. Gdy nowy właściciel przejmował budynek, mówiono, że będzie w nim ulokowana restauracja i hotel.


 


Komentarze

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy :(
Dodaj komentarz

Kategorie artykułów

Dodaj artykuł
Ostatnie oferty
  • Łazarz, Poznań

    Powierzchnia: 70 m2 więcej
    Cena: 595 000,00 zł
  • Łazarz, Poznań

    Powierzchnia: 59 m2 więcej
    Cena: 533 000,00 zł
  • Łazarz, Poznań

    Powierzchnia: 101 m2 więcej
    Cena: 861 000,00 zł

Sonda
W tej chwili nie mamy aktywnej sondy.



Ostatnie komentarze