Zbrodnia na Wildzie

Autor: GOK
Kategoria: Ciekawostki Historyczne
Dodano: 16-03-2017
Dzielnica: Wilda



Kamienica przy ul. Wierzbięcice 30 była świadkiem dramatu: w mieszkaniu na poddaszu, w lutym 1934 roku zginęły dwie osoby, zastrzelone przez 30-letniego bezrobotnego.

Do zdarzenia doszło wieczorem 14 lutego, „na poddaszu domu podwórzowego”, na trzecim piętrze budynku, jak pisał Nowy Kurjer. Jego sprawcą był Stanisław Antoniewicz, 30-letni bezrobotny szofer, który „zabił małżonków Hoffmannów oraz postrzelił swoją żonę Marię”. Przebieg zdarzenia był łatwy do ustalenia przez policjantów przybyłych do kamienicy – Antoniewicz zabijał bowiem przy świadkach: pięciorgu dzieci zabitego małżeństwa. Szósty chłopiec mieszkający z rodzicami, w chwili zdarzenia akurat był poza domem. Jak pisała gazeta, opierając się na zeznaniach dzieci, Antoniewicz zastrzelił małżonków Hofmanów, podczas gdy ich dzieci przerażone kryły się gdzie mogły, pod krzesła i stół. „Krzyki Antoniewicza zbudziły również córeczkę, 7-letnią Marysię, która spała w kuchni. Widziała ona jak matka jej w kałuży krwi osunęła się na ziemię”.

Na miejsce jako pierwszy udał się przodownik 3. Komisariatu Policji przy ul. Przemysłowej, pan Cofta, on następnie wezwał patrol i karetkę. „W kilka chwil potem nadjeżdża kierownik wydziału śledczego, komisarz Nowakowski, który wszczyna śledztwo pierwiastkowe”. Policjanci ustalili, że Antoniewicz, zamieszkały przy ul. Łąkowej 13, m.6, otworzył drzwi Hoffmannów wytrychem i wszedł do środka. Jego żona tam właśnie wynajmowała pokój jako sublokatorka, po tym, jak będąc w separacji z mężem, dwa lata wcześniej wyprowadziła się od niego. Zaczął krzyczeć na żonę, i na panią Hoffmannową, nie zwracając uwagi na płacz dzieci. Żonę oskarżał o wiarołomstwo, a wszystkim groził, że ich pozabija. Niestety, słowa dotrzymał: wyjął rewolwer i zastrzelił gospodynię domu i  jej męża. Następnie Antoniewicz strzelał do swojej żony, jednak w tym momencie do mieszkania wpadł sąsiad – krewny zamordowanych, chłopiec o nazwisku Garczyk – on podbił rękę z bronią, dzięki czemu kobieta została ciężko ranna, ale przeżyła. Otrzymała jednak dwa postrzały – w głowę i w pierś.

Mężczyzna wyszedł z domu i udał się do swojej siostry. Ta słysząc co zrobił, namówiła go by sam zgłosił się na policję. Antoniewicz został wtedy zatrzymany, przewieziono go do aresztu karno – śledczego przy ul. Młyńskiej. Jak twierdzi, rewolwer zgubił, i nie pamięta co się stało, ani nie kojarzy, jakoby miał zastrzelić Hoffmannów. W piątek w czasie wizji lokalnej na miejscu, przed kamienicą zgromadził się tłum poznaniaków, żywo komentowano przyjazd karetki policyjnej ze skutym Antoniewiczem. Przypominano, że już wcześniej wysyłał on listy z pogróżkami do żony, a dwa razy już policja odbierała mu sztylet i rewolwer.

Sześcioro dzieci w wieku 7 – 13 lat przygarnęła pani Garczykowa, która wraz ze swoimi dwoma ma teraz na utrzymaniu ośmioro dzieci – jak donosiła gazeta, jej mąż jest bezrobotny, kto zatem mógłby pomóc finansowo Garczykom i Hoffmannom, „niechaj nie żałuje grosza”. 


Komentarze

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy :(
Dodaj komentarz

Kategorie artykułów

Dodaj artykuł
Ostatnie oferty
  • Łazarz, Poznań

    Powierzchnia: 75 m2 więcej
    Cena: 641 000,00 zł
  • Łazarz, Poznań

    Powierzchnia: 80 m2 więcej
    Cena: 350 000,00 zł
  • Łazarz, Poznań

    Powierzchnia: 70 m2 więcej
    Cena: 595 000,00 zł

Sonda
W tej chwili nie mamy aktywnej sondy.



Ostatnie komentarze